Jakie były wasze początki z piłką? Jak trafiliście do Płomienia?

Pielichowski Dorian: Moja przygoda z piłką zaczęła się na przełomie 5/6 roku życia. Większość wolnego czasu spędzałem na dworze a najwięcej właśnie z innymi dzieciakami grając w piłkę na boisku miedzy blokami na Mostowej. W późniejszym czasie zacząłem chodzić na zajęcia dodatkowe z piłki na orliku kolo hali. Po pewnych zajęciach dowiedziałem się, że jest możliwość zapisania się do klubu piłkarskiego i bez namysłu to zrobiłem. Wtedy po raz pierwszy zostałem małym grajkiem w klubie K.S Płomień Przyprostynia. Po roku może dwóch przeniosłem się do klubu K.S Obra Zbąszyń, gdzie spędziłem bardzo długi okres przechodząc przez orlików, trampkarzy, juniora młodszego i starszego oraz zaliczając występy w drużynie seniorskiej. Przez brak czasu musiałem zrezygnować z gry w piłkę na jakiś czas. Po około dwóch latach kolega namówił mnie, żebym dołączył z nim do Płomienia. Poprzez moje zamiłowanie do piłki bez namysłu  to zrobiłem, Skontaktowałem się z Radkiem. Po szybkich rozmowach i dobrym kontakcie po raz drugi stałem się zawodnikiem Płomienia.

Krechowicz Nikodem: Moje początki z piłką nożną zaczynały się w klubie Chepstow town football club. Jest to mój pierwszy klub. Zaczynałem grać mając 4 lata, potem po paru latach na turnieju mnie wypatrzył zespół Cardiff (po tym jak strzeliłem z nimi hat-tricka). Takich momentów się nie zapomina. Takie były początki moje w piłce nożnej. Wszyscy mnie bardzo wspierali. Dostanie się do Cardiff w takim młodym wieku, było niesamowite i bardzo fajnie,. Miło to wspominam.

Trafiłem do Płomienia po rozmowie z Radkiem  i Danielem Kulusem. Bylem tym pozytywnie zaskoczony i tak szczerze nawet się nie rozmyślałem za bardzo. Podjąłem szybko decyzje. Po czasie oceniam, że podjąłem pozytywną, dobrą decyzję.

Czy pamiętacie swój pierwszy trening i czy mieliście tremę przed wejściem do szatni PPb /PPa?

Pielichowski Dorian: Pierwszy trening pamiętam. Czy miałem tremę przed wejściem do szatni? Możliwe że lekka była, ale nie jakaś wielka. Kilka osób znałem, porozmawiałem z nimi chwile i minęło. Później zapoznałem się z resztą, przyjęli mnie dobrze co mi tylko dodatkowo pomogło.

Krechowicz Nikodem: Pamiętam bardzo dobrze mój pierwszy trening. Nie ukrywam stresowałem się: nowa drużyna, nowe i trudniejsze obowiązki. Jak wchodziłem pierwszy raz do szatni to lekkie nerwy były, ale Po przywitaniu się ze wszystkimi to zostałem przyjęty bardzo miło. Atmosfera zawsze była pozytywna.

Co was zaskoczyło pozytywnie w Płomieniu?

Krechowicz Nikodem: Przede wszystkim pozytywnie zaskoczyła mnie atmosfera w szatni i ogólnie jak się wszyscy motywują przed meczem. Lubię te momenty kiedy drużyna jest zangazowana i wszystko robi żeby osiągnąć cel, którym jest zwycięstwo.

Pielichowski Dorian: Pozytywnie zaskoczyło mnie podejście do nowe j osoby. Zawodnicy starali mi się podpowiadać i pomoc na tyle ile mogli. Zaskoczyła mnie również atmosfera. Z każdym da się porozmawiać i pożartować.

Jak oceniacie ostatnią rundę w wykonaniu PPb/PPa?

Krechowicz Nikodem: Ostatnia runda miała wszystko. Drugi mecz w Łobżenicy był perfekcyjny. Wygrana 4-0 pokazało że zaczynami sezon z najlepszej strony. Niestety pózniej przegrywaliśmy. Porażki były minimalne i to powodowało, że runda nie układała się po naszej myśli. Nie ma co ukrywać, ale frustracja w nas po minimalnych porażkach narastała. Runda zaczęła się nam sypać. Przyszedł czas na wyjazd do Szamotuł. Po ciężkim meczu wygrywamy i robimy w 4 meczach 12 pkt i ratujemy rundę. Spadł mi kamień z serca. Osobiście moim ulubionym meczem w zeszłej rundzie był mecz z Dyskobolią. Interwencję Konrada Galusa, bramka Kubiaka po prostu ten mecz miał wszystko od początku do końca, pokazaliśmy niesamowitą walkę.

Pielichowski Dorian: Rundę (PPB) oceniam na dobra. Zawsze mogło być gorzej. Zdarzały się porażki, które można było wyciągnąć na chociażby remis, jak i można było wygrać niektóre stracone mecze. Wierze, że przy dobrym przygotowaniu, jak i skupieniu jesteśmy w stanie zająć wysoką lokatę na koniec rozgrywek.

Jaką cechę piłkarska ma Nikodem/Dorian a chciałbyś mieć Ty i dlaczego?

Pielichowski Dorian: Niko to bardzo dobry przyjaciel. Znamy się od momentu, gdy graliśmy razem w juniorach Obry Zbąszyń, zawsze miał ten spryt lisa pola karnego i zawsze był tam gdzie miał być. Z dużym spokojem wykańczał praktycznie każdą sytuacje na nasza korzyść. Cecha ta była nam zawsze potrzebna, a Niko potrafił ją wykorzystać nawet w bardzo trudnych meczach, które dawały nam cenne punkty.

Krechowicz Nikodem: U Doriana zawsze mi się podobało to że bez względu jaki jest przeciwnik to  walczy do końca i nie odpuszcza. Nigdy nie boi się z faulować I bardzo mi przypomina obrońcę w angielskim stylu Czuje satysfakcję z męskiej gry i to widać mocno u Doriana. Kolega Dorian jest charakternym zawodnikiem. Prywatnie dla mnie jest to bardzo dobry kolega, którego poznałem w juniorach Obry Zbąszyn.

Jaki mecz zapamiętacie na długo a o którym chcieli byście zapomnieć?

Krechowicz Nikodem: Warta Międzychód na wyjeździe. Myślę że nie muszę się wypowiadać za dużo na temat tego meczu. Koledzy na treningu mi do dziś wypominają ten mecz (między innymi Konrad Galus). Nawet teraz oglądam moją piłkę meczową w doliczonym czasie gry przy stanie 3:3. Szczerze to nie wiedziałem jak przyjść na trening po tym meczu. Po prostu cały czas to siedziało w głowie, ale pamiętam po meczu dostałem wsparcie pozytywne od trenera i od kolegów z drużyny. Wiem, że zawsze mogę liczyć na ich wsparcie.

Najlepszy zawodnik z którym grałem?

Pielichowski Dorian: Ciężko mi teraz wybrać jedną osobę, ale bardzo dobrym zawodnikiem jest Miłosz Suwiczak. Miałem okazje z nim grać w juniorach i seniorach ma cechy, które powinien mieć bardzo dobry zawodnik.

Krechowicz Nikodem: Bez dwóch zdań to był mój najlepszy kolega Amadou Lo. Ćhłopak miał wszystko, był silny, szybki umiał grać na każdej pozycji bez błędnie. Zaczynaliśmy grać w przeciwnych drużynach, ale potem dołączył do mnie i się razem rozwijaliśmy. Amadou grał bardzo długo w Newport County a ja w Cardiff, ale niestety nie mieliśmy okazji grać przeciwko sobie.

Dorian-team kontra Niko-team (6 na 6). Kogo bierzecie do swoich drużyn i dlaczego wasza drużyna wygrałaby?

Pielichowski Dorian: W tym zestawieniu postawie na swoich przyjaciół, dobra atmosfera i dobre zgranie przełoży się na zwycięski wynik. Na bramce znajdzie się Jakub Kuczyński. W obronie będę ja z Kacprem Tobysem, świetnie się dogadujemy razem na obronie, więc będziemy razem nie do przejścia. W pomocy będzie grał Alan Dudek z Karolem Utratą, będą oni świetnie rozkładać na deski zawodników z drużyny Nikodema i zagrywać idealne podania do Łukasza Tomaszewskiego, który będzie pakować bramkarzowi gola za golem.

Krechowicz Nikodem: Na bramce Olek Rząd. Uważam, że to bardzo dobry bramkarz. Potrafi bronić praktycznie wszystko. Nie boi się i przede wszystkim jest bardzo odważny Na obronie Adrian Podsiad i Amadou Lo, obrona nie do przejścia. Waleczni,  silni chłopacy którzy zawsze dają z siebie 100% . Przechodząc do pomocników to Nikita Kharlov i Olek Vynokurov. Zawodnicy, którzy potrafią dosłownie tańczyć z piłką Mają niesamowite szybkie nogi i nic im nie brakuje. Napastnik to Michała Gucia, myślę że nie muszę mówić za dużo dlaczego, Michał Gucia wykończa prawie każdą sytuacje. Staram się od niego uczyć.

Czego wam życzyć i sobie życzycie na nowy rok 2025?

Pielichowski Dorian: Przede wszystkim można nam życzyć zdrowia, bo to jest najważniejsze. Piłkarsko życzę nam jak najwięcej minut na boisku, masę strzelonych bramek i jak najmniej kontuzji.

Krechowicz Nikodem: Życzę sobie żebym w końcu strzelił gola dla pierwszej drużyny. Myślę że nic więcej patrząc na Płomień  to tylko tyle sobie życzę. Dorianowi życzę żeby zaczął łapać jak najwięcej minut w pierwszej drużynie i ogólnie Wszystkiego dobrego.